Wiosenne Zloty Rodzin Abstynenckich
poprzednia strona

Z ks. Wojciechem Ignasiakiem, krajowym moderatorem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, rozmawia Jacek Łępicki




Kilkanaście lat temu zostałem włączony do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Katowicach. W tej komisji zasiadał pan Eugeniusz Poloczek - terapeuta w szpitalu psychiatrycznym oddziału odwykowego w Katowicach oraz prezes Trzeźwościowego Stowarzyszenia Kulturalno-Turystycznego organizującego coroczny Ogólnopolski Zlot Rodzin Abstynenckich w Tatrach (Małe Ciche). Ideą takiego zlotu był zamysł, że ludziom, którzy odstawiają alkohol, trzeba zorganizować sposób przeżywania życia, środowisko przeżywania życia. Oni potrzebują nie tylko chodzić na terapię, mityngi, ale trzeba poprzez różne kluby abstynenckie i stowarzyszenia doprowadzić do tego, by mogli przebywać we wspólnocie, która przeżywa codzienność w abstynencji i zarazem jest pełna ducha, radości i entuzjazmu.
Na pierwszy zlot pojechałem kilkanaście lat temu. To była niedziela i wyjście grupy w góry. Zapytałem wtedy Eugeniusza Poloczka: "Sprowadzasz księdza na zlot rodzin, a ludzie bez mszy świętej pojechali w góry". Gienek się tak przejął, że rok później była w niedzielę msza święta polowa i prawie dziesięć godzin wykładu z duchowości. Wykłady te były prowadzone m.in. przez Krzysztofa Wojcieszka, Jerzego Mellibrudę, Urszulę Dudziak z KUL - i wielu innych, którzy w różnych momentach przeprowadzali ludzi uzależnionych poprzez przeżywanie głębi szeroko rozumianej duchowości. Począwszy od duchowości filozoficznej, psychologiczno-psychoterapeutycznej do duchowości chrześcijańskiej, katolickiej. Wydaje mi się, że dzięki temu udało się "ochrzcić" ten zlot. Od początku współdziałał z nami ks. Bronisław Gawron, nestor ruchów trzeźwościowych na Śląsku, który zawsze 3 maja sprawował mszę świętą na Rusinowej Polanie ku czci Maryi Królowej Polski.

Na zlot przyjeżdżają całe rodziny. I udało się nam, wraz z Danutą Dybowską zadać panu Eugeniuszowi Poloczkowi pytanie: "Gdzie jest rodzinność tego zlotu, jeśli osobno odbywają się zajęcia dla uzależnionych i współuzależnionych?". Uzyskaliśmy więc zajęcia wspólne z duchowości, gdzie przychodzą uzależnieni i współuzależnieni, dorosłe dzieci uzależnionych, żeby wszyscy mogli przeżywać i scalać rodzinę. Aby było to coś szerszego i głębszego, "wspólnototwórczego".
Zlot Rodzin Abstynenckich ma wymiar ogólnopolski. Finansują go urzędy gminne i miejskie wielu miejscowości w Polsce. Jak możemy zauważyć, to program bardzo bogaty. Są wykłady z duchowości, przyjeżdża cały sztab ludzi z Warszawy odpowiedzialnych za terapię uzależnień w kraju. W sztabie zlotu są psychiatrzy, psycholodzy, psychoterapeuci, księża - to szeroki wachlarz pomocy drugiemu człowiekowi. Program zlotu zapewnia uczestnikom wycieczki, dzień sportu, wspólne wyjście na Rusinową Polanę na mszę świętą, ognisko, strzyżenie owiec, dyskoteki, występy teatralne, koncerty. Czyli dla każdego coś dobrego. Zlot rodzin jest wszechstronny, co pokazuje, że bycie abstynentem to nie tylko zaprzestanie picia, ale wszechstronny rozwój, aby - jak się mówi w slangu alkoholików - "trzeźwieć". Dlatego jest to masowe działanie, które ogarnęło całą Polskę. Kościół Katolicki zaistniał na tym zlocie przez księży, czyli mnie, ks. Piotra Gawrona, ks. Zygmunta Klima oraz ojców kapucynów z Zakroczymia.
Na Zlot Rodzin Abstynenckich przyjeżdża co roku 1300 do 1500 osób. Przyjeżdżają całe rodziny, osoby uzależnione bądź współuzależnione. Odnajdują się tam osoby, które pomagają i są abstynentami z wyboru, bo to jest wiosenny zlot rodzin abstynenckich związanych z ludźmi uzależnionymi, ale i z ludźmi Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i innych ruchów trzeźwościowych. Zachęcam do uczestnictwa kapłanów i osoby, którym nie jest obca działalność trzeźwościowa. Idea pomagania posługą wyzwolenia.




Eleuteria nr 95, 3/2013


początek strony