Chcę być świadkiem dla moich uczniów poprzednia strona

Krystyna

Mam na imię Krystyna. Krucjatę Wyzwolenia Człowieka poznałam i włączyłam się do niej 29 lat temu na mojej pierwszej oazie młodzieżowej. Podjęłam modlitwę w intencji wszystkich uzależnionych. Przez czas przynależności do Ruchu Światło-Życie rozmiłowałam się w tym stylu życia w czystości i w wolności. Dlatego, kiedy skończyło się moje przyrzeczenie pierwszokomunijne, podjęłam parę razy abstynencję na rok w intencji osób, których nie znałam ani z imienia, ani z nazwiska. Spotykałam bowiem takie osoby, o których myślałam, że w jakiś sposób potrzebują pomocy. Tę moją deklarację Krucjaty łączyłam też zawsze z modlitwą w intencji mojego przyszłego męża, o którym nic jeszcze nie wiedziałam ani go nie znałam. Aż 25 lat temu podjęłam Krucjatę na stałe będąc już mężatką, będąc z tym, za którego się modliłam. Pan Bóg tak sprawił, że nie pozostawił mnie samą, a widząc moje pragnienie takiego życia chciał, by też i ta moja "druga połowa" takiego życia chciała. Włączyliśmy się do Domowego Kościoła i na pierwszej naszej oazie  mój mąż podpisał deklarację Krucjaty na stałe. Był to prezent bardzo wielki, coś, o czym nawet nie marzyłam i o co nie prosiłam. Bóg dał więcej, niż się spodziewałam. I żyliśmy sobie w tym wolnym życiu, tworząc naszym dzieciom dom bez alkoholu, w tej wolności dzieci zawsze miały ojca, a ja męża.

Można by ten czas 29 lat podzielić na etapy. Skończył się właśnie jeden etap - etap brania, dawania i obdarzania nas przez Pana Boga; przychodzi drugi etap. Zaproponowano nam wstąpienie do Diakonii Wyzwolenia; pojawiły się wtedy nagle jakieś przeszkody, nawet sami nie wiemy skąd, i nie uczestniczylismy w pierwszym spotkaniu Diakonii. Ale Pan Bóg nie pozwolił nam zostać w miejscu. Poruszył jeszcze głębiej nasze serca i wezwał nas, dlatego tu jesteśmy dziś z mężem i synem w duchu dziękczynienia, w duchu oddania chwały (choć też miało nas tu nie być). Bogu należy oddać to, co Jemu się należy, a więc chwałę i dziękczynienie, a także wielkie dzięki za to, że teraz powołuje nas do służby jeszcze bardziej, jeszcze głębiej, by dać świadectwo innym.

Moje uczestnictwo w Krucjacie przekłada się również na moją pracę, gdyż mogę być dla moich uczniów - dzieci i młodzieży - świadkiem życia w wolności, a tego im dzisiaj najbardziej potrzeba, bo oni czasem nie mogą sobie wyobrazić, jak można w ten sposób żyć.

Łączę to moje świadectwo ze stacją drogi krzyżowej, z Weroniką, która miała odwagę przedrzeć się przez tłum. Czasem i mnie potrzeba było odwagi, by przedrzeć się przez te przeszkody, przez różne docinki, przez czyjąś ocenę. Było to czasem przykre; ale tak jak Jezus zostawił Weronice swoje oblicze, dzięki czemu może Go oglądać, tak i ja mogę oglądać Jego oblicze tu i teraz. Mogę oglądać Jego oblicze przez dobroć mojego męża, przez te wszystkie spotkania na rekolekcjach. On nam się daje, On nam się odkrywa i za to chwała Panu!(krystyna)

Eleuteria nr 70, 2/2007

początek strony